|

Kościół w. Zmartwychwstania Pańskiego w Bezwoli – dziedzictwo dawnej cerkwi unickiej św. Nikity.

Kościół w Bezwoli, lata 20. XX, dach pokryty gontem;. Fot. Józef  Karłowicz

Dziedzictwo małych ojczyzn tworzą nie tylko zabytki o wyjątkowej wartości artystycznej. Równie ważne są miejsca, które przez pokolenia stanowiły centrum życia niewielkich wspólnot: drewniane świątynie, cmentarze,  kapliczki czy pojedyncze nagrobki. Ich znaczenie wykracza poza zachowaną substancję materialną. Przechowują pamięć o ludziach, ich wierze, codzienności i więzi z miejscem. Historia dawnej cerkwi unickiej pw. św. Nikity w Bezwoli, obecnego kościoła pw. Zmartwychwstania Pańskiego, szczególnie wyraźnie pokazuje zarówno kruchość takiego dziedzictwa, jak i potrzebę jego dokumentowania i ochrony.

Bezwola to wieś położona w gminie Wohyń, w powiecie radzyńskim, na północy województwa lubelskiego, w historycznym krajobrazie południowego Podlasia. Leży nad rzeką Piwonią, w bezpośrednim sąsiedztwie Wohynia, z którym od stuleci łączyły ją więzi administracyjne, gospodarcze i religijne. 

Artykuł przedstawia wybrane zagadnienia z dziejów parafii św. Nikity w Bezwoli, ze szczególnym uwzględnieniem zachowanych źródeł, materialnych śladów jej funkcjonowania oraz losów miejscowej wspólnoty unickiej. 

Kościół Zmartwychwstania Pańskiego po odbudowie oraz dzwonnica z poł. XIX w.

Od seła Woin do Bezwoli

Najstarszych dziejów cerkwi w Bezwoli nie sposób oddzielić od historii samej miejscowości. Do około 1700 r. dzisiejsza Bezwola występowała w źródłach jako wieś-sioło Woin. Po drugiej stronie rzeki Piwonii (dawniej Woinki) znajdowało się natomiast miasto Woin, dzisiejszy Wohyń, lokowane przez Juria Iwanowicza Ilinicza, marszałka litewskiego, według przywileju króla  Zygmunta Starego z 29 listopada 1518 r. Przez długi czas obie osady funkcjonowały więc obok siebie pod tą samą nazwą, co wymaga szczególnej ostrożności przy interpretacji dawnych dokumentów. Istnienie cerkwi we wsi Woin potwierdzają już źródła z drugiej połowy XVI wieku. Rewizja Starostwa Brzeskiego sporządzona przez Dymitra Sapiehę w 1566 r. wymienia popa Hrehorego, a cerkwi przypisuje dwie włóki ziemi. W XVI wieku cerkiew we wsi Woin należała do tradycji Kościoła wschodniego – prawosławnego. Przez rzekę sąsiadowała z cerkwią św. Dymitergo i kościołem św. Anny w Woiniu. Ważną cezurę w jej późniejszych dziejach stanowiła unia brzeska z 1596 r., zawarta przez część hierarchii prawosławnej Rzeczypospolitej z Kościołem rzymskim. Przy zachowaniu obrządku wschodniego, własnej liturgii, tradycji i organizacji kościelnej uznano zwierzchnictwo papieża. W ten sposób ukształtował się Kościół unicki, określany później jako greckokatolicki. 

Fragment mapy dóbr wohyńskich z 1753 r.

Dla poznania początków cerkwi szczególnie ważny jest dokument wystawiony 26 marca 1626 r. przez Lwa Sapiehę. Wynika z niego, że duchowny Pankracy Jaroszewicz Sopoćko odziedziczył po swoim ojcu Jaroszu grunty „z dawna należące do cerkwi Woińskiej”. Akt Sapiehy potwierdzał zatem wcześniejsze prawa cerkwi, a zarazem rozszerzał jej uposażenie. Obejmowało ono dwie włóki ziemi rozmieszczone w trzech polach, łąki, gaje i naddatki, a ponadto miejsce na mieszkanie przy cerkwi oraz dwa ogrody z pastwiskami rozciągającymi się od miedzy dworu królewskiego aż po rzekę Woińską.

Datowanie dokumentu nie jest jednak jednoznaczne. Odpis opublikowany w Aktach Wileńskiej Komisji Archeograficznej wskazuje 26 czerwca 1623 r., natomiast dokumentacja Chełmskiego Konsystorza Greckokatolickiego podaje datę 26 marca 1626 r. Niezależnie od tej rozbieżności treść przekazu wyraźnie wskazuje, że Sapieha nie fundował cerkwi od podstaw, lecz potwierdzał jej wcześniejsze prawa i poszerzał uposażenie.

Przywilej Lwa Sapiehy został następnie potwierdzony przez króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego w 1670 r. W dokumencie tym wymieniono już Mikołaja Sopockiego jako prawnego następcę i sukcesora wcześniejszych duchownych. Kolejną konfirmację wydał Jan III Sobieski w 1679 r.

Deska fundacyjna cerkwi odnaleziona w kruchcie kościoła podczas odbudowy. Data: 9 kwietnia 1728 r. Zbiory A. Juszczyńskiej.

Wystrój cerkwi i kolejne remonty

Wizytacja Cerkwi Woińskiej Bezwolskiej Przedmiejskiej, przeprowadzona 28 września 1726 r., ukazuje świątynię w bardzo złym stanie. Była to „cerkiew drewniana, stara zbytnio”, z dziurawym gontowym dachem i spróchniałym krużgankiem. Zniszczone było także wnętrze i ikonostas, w którym znajdowały się obrazy określone jako „bardzo stare” i „staroświeckie”, sześć dawnych przedstawień apostolskich oraz cztery „obrazy moskiewskie”. Mogły to być elementy wyposażenia pochodzące jeszcze ze starszej, prawosławnej fazy świątyni. Wizytator nakazał jej rozbiórkę, a w 1728 r. na tym samym miejscu wzniesiono nową drewnianą cerkiew pw. św. Nikity. Jej szczegółowy opis przynoszą dopiero wizytacje z 1801 i 1812 r. Świątynia była kryta gontem, posiadała dwie zakrystie, chór muzyczny i kruchtę. W 1812 r. odnotowano malowidła na suficie oraz przedstawienia dwunastu Apostołów na ścianach. Wnętrze miało już wyraźnie zlatynizowany charakter – dawny ikonostas zastąpił zespół ołtarzy. W ołtarzu głównym znajdował się obraz Zmartwychwstania Pańskiego, a w bocznych m.in. wizerunki Matki Boskiej, św. Mikołaja i św. Nikity „z Koroną Srebrną”. Zachowano jednak ślad wcześniejszego wystroju: w niewielkim ołtarzyku wykorzystano fragmenty dawnych carskich wrót z przedstawieniami Ewangelistów i Zwiastowania. W kolejnych latach cerkiew wielokrotnie remontowano, m.in. w 1844 i 1862 r.

Strona z księgi urodzeń z 1749 r. Archiwum Parafialne w Wohyniu.

Świątynia i ludzie – świadectwo ksiąg metrykalnych 

O ile wizytacje pozwalają odtworzyć wygląd cerkwi i jej wyposażenie, o tyle zupełnie inny wymiar historii zachowują księgi metrykalne. Najstarsza zachowana księga parafii św. Nikity obejmuje zasadniczo lata 1749–1797. W większości zachowały się także księgi XIX-wieczne. Zapisano w nich nazwiska kolejnych pokoleń mieszkańców Bezwoli i okolicznych miejscowości, ich chrzty, małżeństwa i śmierć, a także nazwiska duchownych, rodziców chrzestnych i świadków. Dzięki nim można rekonstruować rodziny, więzi sąsiedzkie i zasięg miejscowej wspólnoty. Śledząc strony akt, można zauważyć, jak latynizowały się imiona i zmieniały formuły zapisów. W tym sensie księgi metrykalne są jednym z ważniejszych elementów materialnego dziedzictwa dawnej parafii – pozwalają przywracać imiona ludziom, którzy modlili się w cerkwi św. Nikity oraz troszczyli się o nią. Są także niezastąpione podczas badań genealogicznych.

List z 1862 roku – testament bezwolskich unitów

Ukryty podczas remontu w nowej kopule świątyni, zbudowanej przez Dawida Panasiuka, dokument przechował niezwykłe świadectwo troski miejscowych unitów o świątynię, wiarę i pamięć, którą pragnęli przekazać następnym pokoleniom.

 „(…) W jakich czasach żyliśmy nie zostawiamy Wam żadnych dowodów ale odsyłamy Was do historyji z roku 1861 i 1862 a tam dowiecie się dlaczego, a pomimo tego staraliśmy się o ozdobę Przybytku Pana Zastępów i w Imię Tego zaklinamy Was, jako naszych następców abyście nie zapominali również o tej Świątyni Pańskiej, która za wielkim staraniem naszem tak wewnątrz była ozdobioną, że służyła współczesnym za wzór – (…)

Gdy znajdziecie takowe pisemko już zapewne kości naszych w ziemi nie będzie – przeto  pamiętajcie o duszach naszych. Zaklinamy Was Imieniem Boga żebyście stałemi byli w wierze Świętej Unickiej na wzór Waszych poprzedników z obu stron uciśnionych i  prześladowanych a gdybyście i  wy doczekali takich czasów  a może i gorszych czego Boże uchowaj gdyby przyszło do tego, żeby was Syzmatycy (schizmatycy) zmuszali do przyjęcia ich błędnej i fałszywej wiary, bądźcie trwałemi i nie odstępujcie nigdy od swej Wiary Świętej, znoście prześladowania cierpliwie i mężnie na wzór naszego wyznawcy Świętego Jozefata, który za stałość w wierze Świętej Unickiej był od Moskali zabity.

O! oby Bóg odwracał od Was takie klęski jakich my doznawali- oby Bóg natchnął w was Ducha Pobożności, Cierpliwości i męstwa; Oby Wam ta Matka Boska  Królowa  i Ziemi błogosławiła, wami się zawsze opiekowała i w nieszczęściach, smutkach i utrapieniach pocieszała i łzy smutku ocierała; a wy żebyście z swej strony nie ustawali nigdy w nabożeństwie ku Niej – Oby Wam zawsze błogosławiła ta Święta i Nierozdzielna Trójca  Ojciec, Syn i Duch Święty Amen”

Cerkiew odnowiono dzięki staraniom proboszcza, ks. Jana Hermana, składkom parafian z Bezwoli i Lisiowólki oraz ofiarom wiernych przybywających z okolicy. Troskę o świątynię łączyli jednak z czymś znacznie ważniejszym – z pragnieniem zachowania wiary oraz pamięci o ludziach tworzących miejscową wspólnotę. Pod listem, najprawdopodobniej spisanym ręką ks. Jana Eustachiewicza, 23 września 1862 r. własnoręcznie podpisali się czterej parafianie: Andrzej Krupski – opiekun cerkwi i parafii, zamożny gospodarz, późniejszy wójt gminy Lisiowólka; Stefan Jędruszczak – priczetnik, czyli członek służby cerkiewnej pełniący funkcje pomocnicze przy świątyni; Aleksander Dominik – członek bractwa cerkiewnego; oraz Dawid Panasiuk – miejscowy włościanin, młynarz, stolarz i rzeźbiarz, pełniący funkcję starosty cerkiewnego, a zarazem bardzo uzdolniony artysta samouk. Panasiukowi przypisuje się także budowę i rzeźbiarskie ozdobienie trzech ołtarzy i dzwonnicy cerkwi św. Nikity oraz wykonanie naturalnej wielkości krucyfiksu. Figura Chrystusa przetrwała pożar świątyni w 1995 r. i została później umieszczona na belce tęczowej odbudowanego kościoła. . 

Krucyfiks wykonany przez D. Panasiuka. Zbiory A. Juszczyńskiej.

Cmentarz unicki w Bezwoli, 2008 r. Fot. A. Juszczyńska.

Cmentarze dawnej parafii św. Nikity

Najstarszy cmentarz znajdował się bezpośrednio przy świątyni i stanowił część historycznego zespołu cerkiewnego. Wspomina go już wizytacja z 1726 r., której autor zapisał, że był „częścią   parkanem, częścią różnym płotem ogrodzony, częścią i nieogrodzony”. W 1801 r. otaczający cerkiew parkan był już mocno zniszczony, a od strony zachodniej całkowicie się zawalił. W 1812 r.  wizytator odnotował cmentarz ogrodzony drewnianymi dylami, nadal wymagającymi naprawy. Z czasem utworzono jednak drugi cmentarz, położony poza zabudowaniami wsi, blisko kilometra od cerkwi, w kierunku wschodnim. Jest to dzisiejszy cmentarz unicki w Bezwoli, usytuowany na niewielkim wyniesieniu pośród pól. W 1831 r. parafia greckokatolicka w Bezwoli doświadczyła gwałtownego wzrostu śmiertelności. Odnotowano aż  117 zgonów, podczas gdy w roku poprzednim liczba zgonów wyniosła 32, a w 1833 r. 31. Miejscowa tradycja zachowała w pamięci, iż w okresie zarazy na nowym cmentarzu grzebano całe rodziny, niezależnie od wyznania. Na podstawie wspomnień miejscowej ludności wiadomo również, iż w czasie prześladowań unitów w ciągu jednej nocy cmentarz został przysypany przez mieszkańców aby zapobiec próbie rozbiórki kamiennych murów przez Kozaków celem pozyskania materiału na drogi. Do naszych czasów  zachował się duży drewniany krzyż wystawiony 20 stycznia 1906 r. oraz dwa kamienne nagrobki – Bazylego Jędruszczaka, zm. 15 września 1885 r., i Stefana Deneki, zm. 10 stycznia 1896 r. Bazyli był synem Stefana Jędruszczaka, jednego z sygnatariuszy listu pozostawionego w cerkwi w 1862 r.  W 2008 r. w ramach szkolnego projektu A. Juszczyńskiej i B. Banaszczyk, dzięki zaangażowaniu mieszkańców oraz młodzieży szkolnej, teren nekropolii oczyszczono, uporządkowano, odsłonięto kamienne ogrodzenie oraz odnowiono i zabezpieczono nagrobki. 

Bezwola po zniesieniu unii – wiara w ukryciu

Trzynaście lat po pozostawieniu listu w kopule obawy jego autorów stały się rzeczywistością. Proces ograniczania odrębności obrządku unickiego rozpoczął się jednak wcześniej. W Bezwoli już w 1867 r. parafianie sprzeciwiali się usuwaniu z cerkwi organów i nabożeństwa różańcowego. W 1874 r. wprowadzono kolejne zmiany liturgiczne, a ostatni unicki proboszcz, ks. Jan Eustachiewicz, po sprzeciwie wobec dalszych zarządzeń został usunięty z parafii i internowany. W 1875 r. unię w diecezji chełmskiej ostatecznie zlikwidowano, a parafię św. Nikity włączono do struktur Cerkwi prawosławnej. Greckokatoliccy mieszkańcy Bezwoli podzielili los tysięcy współwyznawców z Podlasia i Chełmszczyzny. Choć w samej Bezwoli nie doszło do wydarzeń tak tragicznych jak w Drelowie czy Pratulinie, również tutaj część wiernych nie pogodziła się z narzuconą zmianą wyznania. Tzw. oporni unikali prawosławnych nabożeństw, a ponieważ formalnie uznawano ich za prawosławnych, mieli utrudniony dostęp do sakramentów w Kościele rzymskokatolickim. Jednym ze sposobów zawarcia katolickiego małżeństwa były wyjazdy do Galicji, z czym wiązano później określenie „ślubów krakowskich”. Przykładem są moi pradziadkowie, Dawid i Katarzyna Uchaniuk  , którzy 17 kwietnia 1894 r. zawarli ślub w kościele w Kurzynie na podkarpaciu. W lokalnej pamięci śladem tych czasów pozostaje także tzw. kapliczka krakowska w lesie koło Wohynia, tradycyjnie łączona z potajemnymi chrztami i ślubami unitów. Przełom przyniósł ukaz tolerancyjny z 1905 r. W maju i czerwcu tego roku 1430 byłych unitów złożyło wyznanie wiary w łacińskiej parafii św. Anny w Wohyniu i zostało wpisanych do Liber Conversorum.

Kapliczka krakowska w lesie wohyńskim, sierpień 2026 r. Fot. E. Sosnowska.

Odkrycie polichromii

O istnieniu dekoracji malarskiej w kościele świadczy inwentarz z 1933 r., który wspomina o malowidłach sklepiennych, przemalowanych przez pracujące w parafii siostry franciszkanki. Po odzyskaniu niepodległości starano się zatrzeć ślady okresu carskiego i narzuconego prawosławia. Ks. Edward Szubstarski polecił siostrom zakryć dawne polichromie tynkiem i pobielić wnętrze, a w nawach bocznych wprowadzić dekorację roślinną. Dzięki interwencji Jana Deneki, miejscowego rzeźbiarza, część malowideł pozostawiono jako pamiątkę dla potomnych. Piękne sceny biblijne zdobiły świątynię przez kolejne lata.

Trójca Święta, Arka Noego, Dawid grający na harfie i Drabina Jakubowa. Zbiory A. Juszczyńskiej.

Dnia 14 lipca 1993 r. podczas prac remontowych kościoła pounickiego w Bezwoli odkryto z pod tynków 6 fresków przedstawiających sceny z życia Chrystusa, cudowny połów ryb, uzdrowienie paralityka, przywrócenie wzroku niewidomemu, Chrystus śpiący w łodzi w czasie burzy, wjazd Chrystusa do Jerozolimy na osiołku, rozesłanie Apostołów. To niezwykle cenny zespół malowideł pokrywających sklepienia naw i prezbiterium. Zakres odkrytych polichromii sprawił, że znalezisko uznano za wyjątkowe, wręcz za rewelację konserwatorską. W Polsce znanych było ówcześnie zaledwie kilka tego typu obiektów, a bezwolskie malowidła nie miały charakteru fragmentarycznego, lecz pokrywały w całości sklepienia trzech naw oraz prezbiterium.

Fragmenty odkrytych polichromii. Dokumentacja konserwatorska APW.

Przy polichromiach pracowali konserwatorzy sztuki Joanna Polaska i Tytus Sawicki. W 1994 r. uzyskano środki pozwalające kontynuować zabezpieczanie i konserwację malowideł, a prace trwały do września następnego roku. Ostateczny odbiór prac konserwatorskich wyznaczono na 27 września 1995 r., a rankiem 26 września w drewnianej świątyni wybuchł pożar. 

Kościółek po pożarze i w trakcie odbudowy. Zbiory A. Juszczyńskiej.

Ogień zniszczył znaczną część kościoła wraz z historycznym wystrojem i polichromiami. Ocalała jedynie część wyposażenia, m.in. krucyfiks wykonany przez D. Panasiuka czy fragment srebrnej sukienki z obrazu Matki Bożej. Tragedia świątyni w Bezwoli jest szczególnie wymownym przykładem kruchości drewnianego dziedzictwa. To, co przetrwało przez ponad 267 lat, zostało w znacznej części utracone w ciągu jednej nocy. Jednocześnie ten pożar pokazał ogromną wagę dokumentacji konserwatorskiej i fotograficznej – dzięki niej można dziś przynajmniej odtworzyć wygląd malowideł, których nie ma już w świątyni. Odbudowa była możliwa dzięki temu, że niemal w całości zachowały się ściany obwodowe, oraz dzięki wykonanej wcześniej przez Biuro Badań i Dokumentacji Zabytków w Białej Podlaskiej inwentaryzacji fotogrametrycznej obiektu.  Kościół odbudowano dzięki staraniom proboszcza ks. Czesława Andrzejuka, cieśli Józefa Wilczyńskiego oraz parafian, a w 1998 r. ponownie oddano go do użytku. Nie zdecydowano się na rekonstrukcję zniszczonych polichromii. 

Ponad 160 lat temu parafianie dawnej cerkwi św. Nikity sami zwrócili się do swoich następców z prośbą, aby nie zapomnieli o świątyni, wierze i ludziach, którzy tworzyli tę wspólnotę. Dziś ich słowa można odczytywać nie tylko jako świadectwo minionej epoki, lecz także jako wciąż aktualny apel o troskę o lokalne dziedzictwo.

Dla mnie apel ten ma wymiar osobisty, ale nie jest doświadczeniem wyłącznie moim. Dla wielu współczesnych mieszkańców Bezwoli, Wohynia, Lisiowólki, Zbulitowa i okolic historia unitów jest zarazem historią ich własnych rodzin. Nazwiska spotykane dziś w tych miejscowościach odnajdujemy w dawnych księgach metrykalnych, aktach parafialnych i na nagrobkach, a kolejne pokolenia tych samych rodzin żyją tu od stuleci. Badania archiwalne pozwoliły mi również odtworzyć dzieje własnych przodków i ustalić, że moje korzenie w unickiej Bezwoli sięgają początków XVIII wieku. Jednym z sygnatariuszy listu z 1862 roku był mój praprapradziadek Stefan Jędruszczak, a losy kolejnych pokoleń mojej rodziny – między innymi Dawida i Katarzyny Uchaniuków – pozostają nierozerwalnie związane z historią unickiej wspólnoty w Bezwoli.

Kościółek w Bezwoli, sierpień 2026 r. Fot. E. Sosnowska.

Pamięć o parafii św. Nikity nie jest jedynie pamięcią o wspólnocie wyznaniowej, która przestała istnieć w swojej dawnej formie. Dokumentowanie jej dziejów, przywracanie imion ludzi zapisanych w księgach metrykalnych, zachowanie zabytków oraz ochrona pozostałego dziedzictwa są dziś formą odpowiedzi na apel dawnych unitów o pamięć o ich wspólnocie i miejscu, które przez stulecia współtworzyli.

Źródła i literatura

Źródła archiwalne:

Archiwum Państwowe w Lublinie, Chełmski Konsystorz Greckokatolicki: sygn. 101, k. 314; sygn. 138, k. 24; sygn. 139, k. 182; sygn. 601, k. 60.

Archiwum Parafialne w Wohyniu, Księga metrykalna parafii greckokatolickiej w Bezwoli z lat 1749–1797.

Źródła drukowane:

Акты, издаваемые Археографическою комиссиею, высочайше учрежденною для разбора древних актов в Вильне, t. II: Акты Брестского земского суда, Wilno 1867, s.79-81.

Wołodko J., Dokument z 1862, „Radzyński Rocznik Humanistyczny”, t.3, 2005.,s. 205-210.

Opracowania:

Demidowicz T., Lokacja miasta Wohynia na prawie magdeburskim w XVI w., „Rocznik Bialskopodlaski”, t. 2 (1994), s. 7–20.

Geresz J., Z dziejów Wohynia, Międzyrzec 2008.

Gil A., Parafie Kościoła wschodniego w Wohyniu do początków XVIII wieku, „Radzyński Rocznik Humanistyczny”, t. 3 (2005), s. 29–35.

Maraśkiewicz J., Rekonstrukcja kościoła filialnego w Bezwoli gm. Wohyń, „Wiadomości Konserwatorskie Województwa Lubelskiego” 2000, t. 2, s. 283–290. 

Leszczyńska D., Młynarczyk T., Walizka Józefa Karłowicza [1877–1952], Radzyń Podlaski 2013.

Sosnowska E., Parafia grekokatolicka pw. św. Nikity w Bezwoli. Od czasów fundacji do 1875 r., praca magisterska, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Lublin 2011, mps.

Materiały niepublikowane:

Jarmosiewicz E., Wspomnienia, rękopis, kopia w zbiorach autorki, udostępniona dzięki uprzejmości Edwarda Jarmosiewicza.

Podobne wpisy